Czytasz =>Komentujesz

Obserwatorzy

niedziela, 19 maja 2013

*Rozdział 7*

Rozdzialik dla Natusi <333
 --------------------------------------------- 
Po akcji na tarasie poszłam do pokoju. Zayn siedział w fotelu. Nie wiedziałam jak zacząć z nim rozmowę... Wiecie jakoś takoś języka  w gębie mi zabrakło... Muszę sprawdzić czy przypadkowo nie zawieruszył się u niego.... Dobra... dziwna jestem...-  Zayn...
- Asiu...
- Przepraszam cie. Na prawdę. Nie powinnam tak postąpić, ale to było silniejsze ode mnie.  I jakoś nie wiedziałam co zrobić ze wszystkim. Na prawdę ja nie chciałam cie urazić, a-ani nic...- nie zauważyłam jak do mnie podszedł. Popatrzył mi w oczy i powiedział jedno zdanie... trzy słowa, które zmieniły cały kolor życia.
- Kocham cię Joasiu...- Znów zatonęłam w tych czekoladowych oczach. - Kocham Cię. Popatrz na mnie i powiedz, że ty do mnie nic nie czujesz.  - <dop.aut. Stare, oklepane ale lovciam ten tekścik>Krzyczałam w myślach. Wiedziałam, że mogę go zranić. Wiedziałam wszystko, ale i tak powiedziałam to co mialam zamiar powiedzieć.
- Nic do Ciebie nie czuję. To tylko gra - Na początku myślałam, że uwierzył, ale uśmiechnął się jak to miał w zwyczaju i znów zaczął swoje wywody za które kiedyś  by dostał w mordę, ale jakoś ręce były strasznie ciężkie.
- Nie wierzę Ci. Nie przepraszałabyś mnie za pocałunek, nie zgodziłabyś się, spać ze mną w pokoju. Jesteś inna Jo. Nawet, jakbyś chciała być zimną, samolubną suką jaką przy Nas jesteś... to nie umiesz. Nie umiesz Asiu zniżyć się do poziomu Angeli. Pamiętasz ją?? W Bradford przeleciała chyba każdego chłopaka. I robiła to bez wyrzutów. Ty nigdy taka nie będziesz... - No dobra... miał racje...   Nie byłam jakoś zadowolona, kiedy zaczęła swoje gierki na... No wiecie... Ale do czego ja zmierzam. On znał mnie najlepiej. Większości nawet Styles i Tomlinson nie wiedzieli. Nie wiedzieli co kiedyś robiłam, jeszcze zanim się z nimi spotkałam, a on wyciągnął to ze mnie na drugim spotkaniu. Nie wiedzieli nic o mojej rodzinie, a Zayn dowiedział się to od mojego taty.  Ten chłopak bawił się w detektywa tak długo, aż nie dowiedział się tego czego chciał. I chyba... za to go kochałam i kochać będę.
Wiecie... moje słownictwo w takich momentach jest tak ubogie jak deszcz w porze suchej. Głupie porównanie... ale na serio nie wiedziałam jak się odezwać. Czy mam płakać, czy się śmiać czy co?? Miałam mętlik w głowie, a do tego te głupie łzy stanęły mi w oczach. Nigdy nie chciałam być suką. Po prostu jak spojrzałam na niego, to jakoś tak samo wyszło. Nie chciałam pokazywać uczuć. Bałam się każdego uśmiechu. Każdego ruchu.
Patrzyłam cały czas w jego oczy. W nich była nadzieja.  Wiem, ze może było to nie na miejscu, ale go pocałowałam. Oddał pocałunek.
*TREŚĆ DLA DZIECI NORMALNYCH INACZEJ I DLA MOICH OSZOŁOMÓW  *
Zarzuciłam ręce na jego kark, a on położył  dłonie na moich udach i podniósł je tak, że oplotłam go w pasie. Zdjął ze mnie sweter, i bluzkę. Ja miałam ułatwione zadanie, bo był w samych spodniach dresowych i bokserkach. Przez tyle czasu człowiek może się dowiedzieć tego i owego. Położył nas na łóżku. Swoimi pocałunkami schodził na moją szyję, dekolt. Biustonosz zaczął mu przeszkadzać, więc próbował go zdjąć, ale usłyszałam tylko odgłos rozrywanego materiału. ooo... a dopiero go kupiłam... xD Zaczął bawić się moimi piersiami. Ssał je, całował. Ja na to cicho jęczałam. Odwróciłam nas i teraz ja górowałam. Całowałam jego tors gdzieniegdzie zostawiając malinki. Zdjęłam spodnie mulata razem z bokserkami. Podniosłam się i znów zaczęłam wyznaczać sobie trasę od ust Malika w dół. Wzięłam jego przyjaciela do ręki i lekko zaczęłam pocierać. Delikatne sapanie wydostało się z ust Zayn'a. Postanowiłam pobawić się z nim tak jak kiedyś. Wzięłam go do ust, na początku wolno, później coraz szybciej, a kiedy zaczął drgać powróciłam do całowania jego ust. 
- Brakowało  mi Ciebie - wyszeptał
- Wiesz... mi Ciebie też. - I przez chwilę nie uwagi znów leżałam pod nim.  Całował moje piersi, brzuch, zdjął ze mnie spodnie. Nie miałam nic pod nimi, a jak było widać po jego uśmiechu spodobało mu się. swoimi ustami wyznaczał trasę od moich kolan do wewnętrznej strony ust i z powrotem. Zrobił tak kilka razy. Popatrzył mi się w oczy i delikatnie we mnie wszedł. Jęknęłam przeciągle.  Poruszał się we mnie dosyć szybko. Po kilku minutach <chyba, wiecie jakoś rachuba czasu sie zgubiła>  doszliśmy razem. Pocałował mnie i wtulona w jego tors usnęłam...

Rano obudził mnie krzyk chyba Agnes...
- Ratujcie mnie!!! Oczy mi płonął!!! Ratujcie mnie!!!! - Otworzyłam jedno oko, a tam na podłodze leżała niczym małe dziecko, które nie dostało cukierka moja młodsza siostra. 
- Co się stało?! - No i każdy zleciał się do nas do pokoju. "aaawwwww" - usłyszałam tylko. 
- Ładne przedstawienie? - zapytał z sarkazmem Zayn. Ci się speszyli i wyszli. - Dobry kocie... - pocałował mnie w kark na co ja zamruczałam.
- Hej misiu ładny. ..- odpowiedziałam z uśmiechem.
- Idziemy się ubierać??
- Trzeba... - owinęłam się w prześcieradło i wyszłam. Umyłam się i ubrałam rybaczki na szelki, a do tego koszulę w kratę. Uczesałam włoski w kłosa i wyszłam. Malik'a już nie było w pokoju, ale słysząc śmiechy mogłam wywnioskować że wszyscy siedzą w kuchni lub salonie...

----------------------------------------------------------------------------------------
Tak... wiem, wiem. Nie umiem pisać, ale na serio to dziecko nie dawało mi już spokoju :*

Pozdrawiam

Marzena :*

Ps. Wiem. Miało być inaczej. Jest inaczej.... I przepraszam, że nie dodawałam jeszcze raz :*

czwartek, 16 maja 2013

Zwiastun.

No tak. Bo tylko ja jestem taka mądra, żeby zamiast pisać rozdział, zajęłam się zwiastunem.

A o to i on. Po raz pierwszy zrobiony przeze mnie :D


I jak?

Marzena :*

piątek, 10 maja 2013

*Rozdział 6*

Rozdział dla Misi, żeby nie odchodziła!!! PROOOOOOOOSZĘ NA WSZYSTKO!!

- Kogoś jeszcze tu przyniesie?!- wykrzyczałam ile fabryka dała. 
 - Hej, hej... przyjmiecie ciotkę??- przede mną stanęła Caroline Flack 
- Caroline?!- wykrzyknął Harry 
- Harry?! - wykrzyknęła Caro 
- No to się zaczyna....
- Skąd się tu wziąłeś?- zapytała Ciocia
- Raczej jak ty się tu znalazłaś?? Nauczyłaś się wiedźmo czary-mary??
-  A ty wdarłeś się przez wejście dla kota?- gdyby nie powaga sytuacji zaczęłabym się śmiać. 
- STOP!- powiedziałam. - Chłopcy o to Caroline Flack - nasza ciotka. Caroline to są oszołomy, które będą z nami mieszkały przez Paul'a.  Chłopcy jeden z Was musi się przenieść do mnie do pokoju, a ja pójdę do Sophie.
- A nie mogę iść do Suz...- nie dałam mu nawet dokończyć tylko od razu wrzasnęłam.
- NIE! I NAWET NIE PROŚ STYLES!
- Ale...
- HAROLDZIE!
- Eh... jak tak muwisz to nawet nie ma co z Tobą zaczynać...
- Dziękuję.. Więc jak?
- To ja pójdę...- odezwał się Zayn 
-Zamówcie pizze, a ty chodź. - zaprowadziłam go do Siebie. Pokazałam mu gdzie jest łazienka i gdy miałam wychodzić przygwoździł mnie do ściany.
- Nie możesz spać ze mną?- wyszeptał mi do ucha...
- Nie...   -chciałam jeszcze coś powiedzieć ,ale zatkał mi usta pocałunkiem. Dobra...za niedługo się od tego uzależnię...
-Więc jak? - Zapytał
- Po negocjujmy.
- Hmm... przecież będzie ci tam nie wygodnie...
- I tu mnie masz! Lubię mieć miękko...- wyrwałam mu się z rąk i poszłam na dół gdzie wychodził właśnie pan od Pizzy.
- mówię Wam ja to jestem nie od parady...
- Wiem siostrzyczko wiem...- uśmiechnęła się Agnes. - Paul już poszedł. Powiedział, że młoda śpi jak zabita.
- Oh... to dobrze..- zaczęliśmy rozmawiać. Nie wiem skąd pojawiło się piwo. Wszyscy oprócz Agnes i Suzan pili.  Nie pamiętam kto, ani kiedy zaproponował grę w butelkę. Wszyscy się zgodziliśmy, ale nie wiem czy to taki dobry plan...

Na początku gry były pytania jak cie mogę, ale po 20 pytaniu zaczęło się...
- Ile razy spałaś z chłopakiem...jakim kolwiek - zapytała Ania. No i zaczęło się obliczanie
- 2 razy tu, 2 tu, 2 tu, z nim trzy, z tym raz i z nim pięć...- odkaszlnęłam - Jakieś piętnaście razy. - butelka ruszyła w drogę, a ja wymyśliłam pytanie... i zatrzymało się na Caroline
- Czy kiedykolwiek uprawiałaś seks z Misiem Haribo??- mniejsza część trzeźwych ludzi popatrzyła się na mnie jak na wariatkę, ale moja ciotka odpowiedziała..
- Tak. Miał takie sweet włoski ...- Teraz ona zakręciła i wyszło znów na mnie... jakiego ja mam pecha... no patrzcie!! - Słonko me najdroższe.. ile razy spałaś z prawiczkiem...
- Dosłownie trzy.
- Jak to trzy??- zawołali wszyscy
- Ech... no z trzema debilami... pasuje??
- No rozumiemy - powiedział Liam
- I am  Curly boy, Halleluja !! I'm Curly boy! - zaczął śpiewać Harry<na melodię piosenki Rain Men> nie będący chyba w temacie...
- Curly boy - wzruszyłam ramionami
- TY Z NIM??- zapytała Agnes

- Nom.
- Dobra, dobra...ale jest jeden plus... wszystko zostaje w rodzinie! - zaśmiał się Horan, a za nim cała reszta.  Zakręciłam wypadło na Lou. 
- Kochanie ty moje... pójdziesz na dwór, przejdziesz się do domu obok, tak mieszka starsza kobieta, a ty poprosisz ją o cukier... -tłumaczyłam mu jak niedorozwojowi...
- E tam... nic trudnego...
- Nie dokończyłam... w samych gaciach... - popatrzył się na mnie z taką miną jaką widziałam w dniu wyjazdu, kiedy...a nie ważne... Takie coś... wykonał to, a babka zaczęła go gonić z parasolką... biedny... :P Butelka wskazywała kolejno Nialla, Liama, Agnes, Anię, Sue, Hazzę, Caroline i na Zayn'a...
 - Zayn... powiedz nam słoneczko co ty czujesz do Joasi...
- NIc...- powiedział patrząc na swoje nogi
- Taki kit to wciskaj Jej, a nie mi.... - wzięła go za ucho i wyciągnęła na taras... Pogadali sobie, a ona wróciła z uśmiechem  - Daję wam miesiąc i będziecie razem, no góra 2-3... - I dalej gra....   
 W pewnym momencie poczułam się strasznie zmęczona. Postanowiłam pójść na górę.
-Dobra... jakoś alkohol zaczął działać. Idę spać, a i Harry nie zabłądź przypadkiem do pokoju Sue, bo własnoręcznie cię pozbawię możliwości płodzenia dzieci... - popatrzyłam na niego, a ten głośno przełknął  ślinę i pokiwał nerwowo głową. Z uśmiechem poszłam na górę, umyłam się, przebrałam w piżamę i położyłam na łóżku. Po kilku minutach przyszedł do mnie Zayn. Położył się koło mnie i oboje zaczęliśmy patrzeć w sufit...
Nagle poczułam jak jego ręka powoli splata się z moją... popatrzyłam na niego. Zaczęłam szybciej oddychać. Wstałam wzięłam sweter z fotela i wyszłam po cichu na dwór....   

Oparłam się o kolumnę i usłyszałam jak ktoś wychodzi na dwór . Wiedziałam, że to Malik..
- Nie próbuj...
- Dlaczego... Asia... - szepnął... nie wytrzymałam. Podbiegłam do niego i pocałowałam. On lekko oszołomiony oddał pocałunek i popchnął na kolumnę od tarasu. Całowaliśmy się zachłannie. Pewnie by się coś wydarzyło, gdyby nie Ania mówiąca, że wszyscy zbierają się już do spania. Zayn mnie zasłonił, popatrzył na dziewczynę i poszedł, a ona popatrzyła się na mnie z troską, ale i ze złością.... Za Nami w końcu nikt nie trafi... 
----------------------------------------
Pamiętajcie... 4 komcie next <33  
<od 4 różnych osób Natuś>

Libster Award

 
O co w tym chodzi? 
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " Dobrze Wykonaną Robotę ". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby,
która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów ( informujesz ich o tym ) i zadajesz im 11 pytań.
Nie wolno nominować bloga , który Ciebie nominował.
 
Otrzymałam nominację od  http://zawsze-warto-marzyc.blogspot.com/

A że ja mam blogów od .... ekhem.. no więc  nie będę nominowała blogów... bo tak jakby...Nie chce mi sie :P
 
1. Jak masz na imię i ile masz lat ? 
2. W jakim mieście mieszkasz?
3. Od jakiego czasu prowadzisz już bloga?
4. Prowadziłaś kiedyś inne blogi?
5. Imię twojej najlepszej przyjaciółki?
6.Ulubiony wokalista/zespół
7. Podoba ci się ktoś? 
8. Co robisz w wolnym czasie?
9. Masz jakieś zwierzaki?
10. Hobby.
11. Jaki masz kolor włosów?
 
1. Mam 13 lat, a na imię Gustawo :P Na serio to Marzena
2. Milanówek - miasto krówek
3. <gwizdu, gwizd> i jeszcze ciut,
4. JASNE!
5.Ale, że jednej?? Natalka, Jewel, Misia, Gabi, Asia, Ania, Wika...
6.Za dużooooo/...
7. Noooom.....
8. Jeżdżę na rowerku .... :D:D
9. Psa- Psikusa
10. Wkurzanie koleżanek :P
11. Szatynka

piątek, 3 maja 2013

*Rozdział 5*

- Możemy pogadać?- zapytał Zayn
- To mówcie, a ja zacznę robić kolację dla jedenastu osób - zaczęłam kroić wędlinę i warzywa, a ci zazęli nawiać.
- Asia powiedz nam jak to jest? Najpierw jesteś później znikasz, a gdy my już o Tobie zapominamy, pojawiasz się?- zadał pytanie Tommo
- To znaczy, że wszechświat nie chce abyście zapomnieli
- No jasne. Ty i ten Twój wszechświat!- Lou się wkurzył i wyszedł, a na posterunku został mulat.
- ok...  Tylko powiedz dlaczego uwiodłaś, aż dwójkę?
- Oj tam, zaraz uwiodłaś... po prostu wykorzystałam swoje atuty.
- Jaaasnneee....- odłożyłam nóż, po czym odwróciłam się do chłopaka. Popatrzyłam w Jego czekoladowe oczy, położyłam swoje dłonie na jego karku i pocałowałam delikatnie w kącik ust.
- Może masz racje? Może i was uwiodłam? - zapytałam, chytrze się uśmiechając. Ten nic nie odpowiedział tylko przyciągnął mnie bliżej siebie za biodra i pocałował. Całował agresywnie jakby miał mi przez to przekazać jak bardzo go zraniłam albo jak tęsknił. Uniósł mnie za uda i posadził na szafce. Wplotłam palce w jego włosy i lekko pociągnęłam.
- Wiem, że mam racje - uśmiechnął się chamsko
- Wątpię kotku...- w tym momencie do kuchni weszła Ania.
- No ładnie, ładnie na chwilę was z oczu spuścić i już dziki sex w kuchni.
- Też cie miło widzieć Aniu - krzywo się uśmiechnął
- A możesz mi Jo <dżo> powiedzieć co robią tu te małpy?
- No więc małpy będą u Nas mieszkały.
- NIEEEEE..... no proszę!! Powiedz, że to żart. Że zaraz się obudzę i znów będzie tu spokojnie i cicho... - zaczęła latać po kuchni jak kot z pełnym pęcherzem. 
- Przyyk-r-o m-i....- nie dokończyłam bo usłyszałam hałas... Pobiegliśmy do salonu, a na środku jak kłoda leżał Liam. Agnes przyłożyła mu wazonem. 
- AGNES! Od kiedy bijesz ty swoich idoli?!
- Już ich nie lubię.
- Od kiedy?!

- Od kąt "ktoś" - wskazała na całą piątkę - nie dał autografu takiej małej, słodkiej fance!- wykrzyczała
- Aha... to jeszcze bardziej cię wkurzę jeśli ci powiem, że tu zamieszkają?- od razu schowałam się za Zaynem, a wazon z ręki mojej siostry poleciał w stronę Louis'a. Ostrożnie wyszłam zza Malik'a
- Kogoś jeszcze tu przyniesie?!- wykrzyczałam ile fabryka dała. 
- Hej, hej... przyjmiecie ciotkę??- przede mną stanęła Caroline Flack
- Caroline?!- wykrzyknął Harry
- Harry?! - wykrzyknęła Caro
- No to się zaczyna....

---------------------------------------------------------------------
No hello....
są tylko 2 komcie, a 37 wejść...
Nie no...serio?!

DZIĘKUJĘ ZA 20 OBSERWATORÓW!!! <333

4 komcie next <333

Marzena :*


czwartek, 25 kwietnia 2013

*Rozdział 4*

Poszłam z Suzzan do domu. Powiem wam szczerze, że nie wiem jak mam zacząć z nią rozmowę. Wiem tylko jedną rzecz, że ona chce się nim zabawić... Ta... pewnie się nie spodziewaliście takiego obrotu sprawy...prawda? Moja siostra miała wielu chłopaków <na prawdę wielu> a ma dopiero 13 lat... i jakoś się złożyło tak, że wszyscy byli starsi...ale ja odchodzę od tematu... Był jeden taki przypadek że po dwóch tygodniach rzuciła jednego, a ten się podciął.... to było głupie według mnie,...
No, ale przecież to nie moja sprawa...
- Emmm....Zuzia... co to było w sklepie??- no chyba się zbłaźnię...
- Nic- odparła z uśmiechem.
- Kotek on jest starszy od Ciebie o siedem lat...
- Oj tam... ale jest pewność, że nic sobie przeze mnie nie zrobi...
- Nie byłabym tego taka pewna- szepnęłam
- Co?
- Nic, nic...- Jak się okazało moja córeczka już ziewała. Wzięła mnie za rękę i poprowadziła do łazienki pokazując na wanienkę. - Idziemy się myć i spać?- zapytałam a ona odkrzyknęła wielkim Tiiaaak... Jak ja ją kocham. Szybko umyłyśmy się, naszykowałam jej kaszkę, zjadła i po 10  minutach już spała. 
Wszystko by było jak zwykle, gdyby nie nagły dzwonek do drzwi. Wstałam i ostrożnie poszłam do wejścia. Przede mną stał nie kto inny jak Paul z Tymi przygłupami od stu boleści...
- Czego chcesz wujaszku?? NIe dość mi humoru napsułeś??
- Oj no spokojnie... słuchaj...czy oni mogliby tu przez jakieś półtora miesiąca pomieszkać?? Bo Fani rozłupali na części ich dom...
- A nie możecie czegoś kupić??
- Nie!- odpowiedziała czwórka....zaraz, zaraz, zaraz....czwórka?! Niall, Louis, Liam, Zayn...a gdzie Harry?? PObiegłam bez żadnego pytania do pokoju Suzan. Zostawiła karteczkę, że jest na randce z Hazzą... Wróciłam mocno wkurwiona....no bo....ech....Jednak wszystko zostaje w rodzinie....
-  Co się stało?- zapytał Paul, który chciał się napić herbaty
- Zuzia jest na randce z Harrym. To się stało.- Nagle cała herbata z jego ust wylądowała na dywanie.
- ŻE CO?!- krzyknął
- Zamknij się! Obudzisz Sophie!- I usłyszałam płacz Dziewczynki- Wielkie dzięki...- Pobiegłam do pokoiku. Mała siedziała i bawiła się elektroniczną Nianią...teraz to mi nie uśnie....za nic we świecie... Z niechęcią wzięłam ją na ręce i zniosłam na dół. 
- A teraz będziesz się z nią bawił!- powiedziałam Mężczyźnie
- Ale ja muszę iść...do Diany <nie wiem jak ma jego żona>-Jąkał się
- Nie obchodzi mnie to. W tej chwili masz się z nią bawić dopóki nie uśnie...
- Ech... chodź malutka- tym razem z uśmiechem poszedł do pokoju mojego dziecka. 
- Dobrze chłopcy. Pokażę Wam wasze pokoje. Uprzedzam lojalnie, że mieszka tu największa directionerka na świecie w osobie mojej siostry- Agnes. - Ci popatrzyli się przestraszeni po sobie i poszli za mną. - Pierwsze drzwi na prawo to pokój Zuzi, drugi Agnes, trzeci mojej przyjaciółki Ani, czwarty mój, a piąty Sophie. Po lewej stronie są wasze. Pierwszy pokój jest Hazzy, drugi Liam'a, trzeci Nialla, czwarty Zayn'a, a piąty Louis'a. Jakieś pytania?? Nie? To dobrze. Czujcie się jak u Siebie w domu...- na dole usłyszałam zamykanie drzwi zeszliśmy w piątkę, a tam jak gdyby nigdy nic, całowali się Harry i Suz.
- Ekhem....Suzan nie uważasz, że Styles jest za stary dla ciebie?
- Asiu słoneczko siedem lat to nie tak dużo...- zwrócił się do mnie chłopak
- No fakt, bo przecież ty sypiałeś z babką, która mogłaby być Twoją Matką
- Oj tam... przeżyło się wszystko...
- Tak, tak...tylko uprzedzam Ciocią nie chcę być... Hazza Twój pokój jest na przeciwko Zuzi...
- CO?!- krzyknęli oboje.
- No One Erekszjon u nas mieszka przez najbliższe Półtora miesiąca... Chodźcie chłopcy zrobię Wam kolacje...- Do kuchni poszłam ja, Zayn i Louis. A reszta zaczęła oglądać Film.
- Asia...Możemy pogadać??- zaczął Zayn, a mi sie już od razu nie spodobało...

---------------------------------------------------------------------------------------
Nie ma czterech komci, ale dodaje... :D

Mam nadzieje, że wybaczycie mi taki wielki błąd :))

Pozdrawiam
Marzena :*

ZAPRASZAM NA MOJEGO NOWEGO BLOGA!!
http://pocalunek-o-polnocy-1d.blogspot.com/

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Drodzy GIMNAZJALIŚCI !! A dokładnie trzecio...

Od jutra zaczynają się testy trzeciej gimnazjum!!
Pragnę życzyć powodzenia...
Nie znam Was na tyle, żeby mówić po kolei komu, ale między innymi Jewel, Natalce, Misi i Gabi :))
Mam nadzieję, że pójdzie wszystko dobrze :*

Pozdrawiam
Marzena:*

piątek, 19 kwietnia 2013

*Rozdział 3*

- Fuck!- wykrzyknęli razem Lou, Zayn i Hazza.
Spojrzałam się na nich z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Co się stało??
- nie nic...-wyszeptali
-Chłopcy o co chodzi??- zapytał Paul
- Nie ważne....
- No dobrze- powiedziałam  ostrożnie...- ja na dziś swoją pracę skończyłam... ubrania dostaniecie jutro... hm... Po jutrze koncert więc...do Poniedziałku! Ciao!
Wyszłam z biura i głęboko odetchnęłam... rozpoznali mnie, ale na szczęście nic nie powiedzieli, za co jestem im strasznie wdzięczna.
Wróciłam do domku i na paluszkach weszłam do środka. Panował tam spokój i porządek. Coś nowego-pomyślałam. Szłam dalej i zostałam napadnięta przez swoją najmłodszą siostrę i córkę.
- AAłłł- zawyłam- nie macie, nic lepszego do roboty tylko napadać biedne osoby??- zapytałam ze śmiechem
- NIeee- pokręciła głową Suz
- Widzę...
- Asia....- zaczęła młoda- może weźmiemy Sophie i pójdziemy na spacerek??
- Spoko, to przy okazji pójdziemy do Tesco. Trzeba kupić pieluchy, kaszki i coś do jedzenia...
- TWIXY!!!!- zaczęła skakać moja siostrzyczka
- Uspokój downa!!- z uśmiechem weszłam na górę, ubrałam dosyć ciepło malutką i wyszłyśmy. Wyglądałyśmy jak rodzinka... Przeszłyśmy przez park, kilku paparazzie zrobiło nam zdjęcia - nie wiem czemu, i doszłyśmy do sklepu. Zuzia wzięła koszyk marki Tesco i pojechała na dział słodyczy... nie widziałam jej, ale słyszałam jak z kimś kłóciła się o Twixy.
- One są moje!!- krzyknął gościu
- NIE! I nawet nie próbuj! Znam Karate!
- OJ! Już się boje! Jakaś laska mnie pobije!! Uciekajcie wszyscy!!- zaśmiał się. A moja siostra z cwanym uśmiechem podeszła do niego i coś szepnęła mu na ucho lekko przygryzając płatek. Chłopak szybko oddał jej słodycze, a ta mu powiedziała:
- FRAJER. - I zostawiła go oszołomionego, a za nim dwójkę jego przyjaciół, którzy lali w spodnie.
- Piątka młoda! - zaśmiałam się
- Ach... ma się ten dar... - I znów przemierzałyśmy rzędy, kolumny itp. wszystkiego. Aż moja siostra, która jest znana z tego, że jest fajtłapą wpadła na kogoś.... a tym kimś był nasz drogi loczuś.
- I znowu sie staruszku spotykamy!- wyszczerzyła sie
- och jakaś ty mądra!- i znów zaczęli pluć na siebie jadem, a ja przez ten czas zrobiłam zakupy, poszłam do kas, zapłaciłam, spakowałam się, a oni jeszcze nie skończyli...
- Ty Branie!!-  wydarła się Zuźka
-Co znowu kretynko??
- Mam cie dosyć!!!

- Ja ciebie też!! A umówisz się ze mną>?- zapytał chytrze..
- Jasne- odpowiedziała z miną, której się bałam....

----------------------------------------------------------------------------------
No więc tyle! Przepraszam, że nie pisałam, ale małe kłopoty miałam :*

Liczę na komcie!!
pamiętajcie 4 komcie---->> next :)

Marzena

czwartek, 11 kwietnia 2013

*Rozdział 2*

Rano wstałam po cichutku, żeby tylko nie obudzić Sophie. Ubrałam się już do pracy w TO, a następnie poszłam do kuchni.  Powiem Wam szczerze, że to dziwne, żeby o godzinie 8,30 w kuchni znaleźć Anię. Na przywitanie pocałowałam ją w policzek.
- Hej Anusiu. :D Co ty o tej porze robisz w kuchni??
- Jo(dżo) wiesz przecież, że jak napije się kawy wieczorem to wcześnie wstaję, a w szczególności po tym jak TY mi nie chciałaś powiedzieć czy ON wyprzystojniał??
- Och... będziesz mnie o to męczyła cały czas??
- Tak- wyszczerzyła swoją twarzyczkę
- Więc... Wyprzystojniał... ale...- chciałam coś powiedzieć, ale to by wszystko zdradziło <:P>- aa...nic...
- Wredna jesteś!
- No wiem- zaczęłyśmy się śmiać itp. itd.  Nagle do pomieszczenia weszła Suzan
- Ja jednak nie chcę być stara... bo po Was widać, że nic, a nic się nie poprawia
- Spadaj młoda! - krzyknęłyśmy
-Ok. Tylko jakby coś to mnie nie wołajcie do sprzątania kuchni. - odwróciła się na pięcie i poszła dalej spać... tej to dobrze... Dzisiaj sobota.
- Ja też lecę.... baj-baj- Z powodu, że była ładna pogoda, poszłam  na piechotkę. Po drodze zaszłam do sklepu i patrząc na jedną rzecz przypomniała mi się pewna historyjka...
Szłam razem z Chłopakiem do sklepu po warzywa dla jego mamy. 
- Jo kupmy jeszcze marchewki!!!
- Nie! Louis NIE! Masz zakaz na ich jedzenie!!!
- Ale przecież psycholog sie nie dowie...
- Louis słoneczko, kochanie... Psycholog to wyczuje po Twoim zachowaniu...
- Ale przecież Pani Gonzalez Hulio Ricardo Montoia Ramirez jest ślepa...
- Ech... niech będzie...ale do mnie żalu nie miej...- Uśmiechnął się słodko i mnie pocałował.... 
Tak to były fajne czasy... No co??  Nie wiedzieliście, że chodził do psychologa?? No przepraszam...do PSYCHIATRY! Przecież ten człowiek jest....DZIWNY!
Przechodząc przez dział kosmetyczny przypomniał mi się bardzo śmieszny urywek....
- Jo! Myślisz, że Żel do Włosów Normalnych będzie dobry??
- Tak Zayn... Przecież ci mówiłam to tysiąc razy-westchnęłam 
- Ale ja nie jestem przekonany! Czekaj, czekaj, Zaraz sprawdzimy...- Odkręcił pojemnik z Mazią i zaczął nacierać włosy... Wszystko by było dobrze...gdyby nie kamery...Ochroniarze nagle się pojawili i zaczęli nas gonić... rozdzieliliśmy sie... po przez Warzywniak, zoologiczny, papierniczy, mięsny... Aż wybiegliśmy... żeby zmylić policjantów schowaliśmy sie za łukiem i zaczęliśmy całować... 
- Jesteś nienormalny Zayn- wyszeptałam
- Właśnie dlatego mnie kochasz Asiu...- również wyszeptał zakładając mi włosy za ucho...
 Czego to ja nie przeszłam?? Dużo tego było... I kto by pomyślał, że jeden Facet może tyle zmienić w życiu...  
Zapłaciłam za wszystko i szłam w dalszą drogę.... Jakoś 10 minut przed Synco Record jest fryzjer...
Powiem Wam, że nawet z takim "czymś" mam wspomnienia.... a mianowicie...
- Masz iść do fryzjera!!- krzyczała Anne
- Ale mamo...- jęczał Harry
- Nie! Powiedziałam coś!! Masz iść i koniec... a dla świętego spokoju niech Asia z Tobą idzie...
- Słyszysz Harruś?? Idę z Tobą...wszystko będzie dobrze...- uśmiechnęłam się słodko...
- Ech.. No Dobrze...- wzięłam go za rękę i pociągnęłam w stronę pani Night...
- Dzień Dobry!- przywitaliśmy się
- Oh! Witajcie... Usiądźcie... zaraz przyjdę...- Ona odeszła, a Pan Bojęsięfryzjerów się trząsł.
- Hazza przestań... - Pocałowałam go lekko - To na odwagę...
- Siadaj...- popchnęłam go na fotel... Kiedy Pani Ella wzięła do ręki nożyczki, strach w jego oczach urósł...wstał i prawie uciekł...w ostatniej chwili pan Arthur posadził go na fotelu, a ja przywiązałam ręce do oparć
- Wypuście mnie!!! Jestem za młody i za przystojny, żeby umierać!!- mimo, że przywiązany nadal się wiercił....
No widzicie!! On od zawsze miał hopla na punkcie włosów!! To wcale nie przypadek..,.  Tak rozmyślając byłam już na górze segmentu...
- Jestem!- krzyknęłam
- To dobrze. Zaczynaj. !- uśmiechnął się wujek...
Zaczęłam w kolejności Niall, Harry, Zayn, Louis, Liam...
Kiedy mierzyłam już Li musiałam się schylić i nie chcący odkryłam swój Tatuaż...
- O kurwa!- powiedzieli razem Harry, Zayn i Louis

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Długi dziś wyszedł, ale musiałam.... Wiecie takie wprowadzenie....

MÓWIĘ OD RAZU!! 
JEST WAS DUŻO, A TU JEDEN KOMENTARZ.... 
JEŻELI CHCECIE NASTĘPNĄ CZĘŚĆ PROSZĘ O 4 KOMENTARZE....
NIE LUBIĘ WYMUSZAĆ, ALE CÓŻ...SAMI O TO PROSICIE...

POZDRAWIAM
Marzena:*

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

*Rozdział 1*

Około 8 rano obudziło mnie jęczenie Sophie. Podeszłam do łóżeczka, a ona nagle zaczęła się śmiać i piszczeć.  Nie ukrywam, ale sprawiło mi to radość. Ona jest przeurocza. Poszłyśmy do łazienki. Ubrałam jej body, rajstopki i bluzeczkę, a do tego buciki czerwone.  Zaniosłam ją do pokoju i sama zaczęłam wybierać ubranie dla siebie. Po chwili zdecydowałam się na ciemne Jeansy, czarną bluzkę z długim rękawem i niebieską koszulę z podwiniętymi rękawami do łokci. Uczesałam się w koński ogon i zeszłyśmy na dół. 
W kuchni siedziała uśmiechnięta Niesia<Agnieszka, Agnes>
- Hej słonko. Co się tak szczerzysz??
- Hej. A nic... No może  po za tym, że będziesz pracowała z One Direction!!
- Aaaa... ok. Rozumiem. Ja nie pałam do nich taką miłością. 
- Oj wiem, wiem, ale to i tak super!!! - Skakała jak piłeczka : )
- Rozumiem. Możesz zająć się Sophie?? Ja muszę już iść. A jak będziesz wychodziła to obudź Anię, natomiast Zuzia<Suzan> wraca po 13 ze szkoły.
- Jak nie później. - -popatrzyłam na nią zdezorientowana- mają jakieś spotkanie w sprawie balu. 
- Spoko. Trzym się młoda- pocałowałam obydwie w policzki i poszłam do samochodu.  
Jechałam przez centrum miasta, ale i tak przyjechałam wcześniej.  Jako, że pracował tu Paul mogłam wchodzić wszędzie. Weszłam więc do MOJEJ sali. Stała tam gitara, pianino, perkusja i konsola.  Zaczęłam grać melodię, która była w mojej głowie od Dłuższego czasu...
Złóż szept na mojej poduszce
Zostaw zimę na ziemi
Budzę się samotna, wszędzie jest cisza
W mojej sypialni i dookoła

Dotknij mnie teraz, zamykam oczy i odpływam w marzeniach

To musiała być miłość ale teraz jest skończona
Musiała być dobra ale coś nie wyszło
To musiała być miłość ale teraz jest skończona
Od momentu kiedy się dotknęliśmy dopóki czas się nie skończył

Wierzę, że jesteśmy razem
Że jestem chroniona przez twoje serce
Ale w środku i na zewnątrz zmieniam się w wodę
Jak łzy na twoich dłoniach

I jest mroźny zimowy dzień, odpływam w marzeniach

To musiała być miłość teraz jest skończona
To było wszystko, czego chciałam,
Teraz żyję bez tego
To musiała być miłość, teraz jest skończona
To tam płynie woda, to tam wieje wiatr

To musiała być miłość ale teraz jest skończona
Musiała być dobra ale coś nie wyszło
To musiała być miłość ale teraz jest skończona
Od momentu kiedy się dotknęliśmy dopóki czas się nie skończył

To musiała być miłość teraz jest skończona
To było wszystko, czego chciałam,
Teraz żyję bez tego
To musiała być miłość, teraz jest skończona
To tam płynie woda, to tam wieje wiatr 

Kiedy skończyłam usłyszałam brawa. Za mną stał ON i jego kumple. Dodatkowo uśmiechnięty Paul i jego świta.
- No, no, no a ja myślałem, że o Tobie wiem wszystko. - zaśmiał się wujek
- Wiesz każdy coś w tym gronie ukrywa.
- Możliwe, możliwe... Chłopcy poznajcie. To jest Asia. Będzie waszą stylistką. Asiu słońce to jest Niall, Liam, Zayn, Louis i Harry, ogólnie rzecz biorąc zespół One Direction.
- Hi, We are One Direction - Powiedzieli chórem
-Widać, że to już wyćwiczyliście
- Troszeczkę- powiedział z uśmiechem blondasek
- No dobrze. Chodźmy do mnie do biura - Ich menadżer poprowadził Nas do swojej oazy spokoju. W spokoju usiedli na sofie. Ja wzięłam swój zeszyt, długopis i zaczęłam notować.
- A więc chłopcy powiedzcie w czym najlepiej się czujecie.- Podstawowe pytanie na które znam odpowiedź na Trójkę z nich.
- A tak...- No i się zaczęło. Po trzech godzinach zadzwonił mi telefon.
- Przepraszam. Muszę odebrać. Tak?
- Aśka za ile będziesz??
- Nie wiem. Za godzine, dwie...a coś się stało słońce?
- Bo Zuzia domalowała wąsy, Temu Twojemu zespolikowi. - Popatrzyłam się na chłopaków i wyobraziłam sobie ich twarze z wielkimi czarnymi wąsiskami. Próbowałam powstrzymać śmiech, ale bez skutecznie.
- Hm... No więc... Pogratuluj pomysłowości. Zabiorę ją na zakupy. A Agnes na stówę się wścieknie... więc..
- Co zrobiła?- zapytał Paul
- Plakaty!! HELP!
- No problemo!
- No już jestem. Nie martw się będzie miała lepsze.
- Kocham cię.
- Tak, tak. Ja Ciebie też. Buziaczki :* - rozłączyłyśmy się, a ja nadal nie mogłam się uspokoić.
- Kto tym razem?- Zapytał Mężczyzna.
- Suzan...domalowała plakatom wąsy. Podobnież słodko wyglądali.
- Bez komentarza. One i tak czekały już na to "święto". A teraz leć. - podał mi  teczkę A2 wypełnioną po brzegi.
- A co narzeczony czeka?- zaśmiał się Styles
- Tak. Kochanek. - Mina Hazzy zmieniła się diametralnie.- Jutro Was zmierzę. Papatki. - Wyleciałam z biura i pognałam do domu.
Jeden z Plakatów wyglądał TAK:D

Porozmawiałam z Suzan, że tak nie można, Agniesi dałam plakaty, z Anią poplotkowałam na temat chłopców, a z Sophie bawiłam się bardzo długo, aż poszła spać. 
Po tym emocjonującym dniu z przyjemnością się położyłam .

----------------------------------------------------------------------------
Taki sobie. A wiecie co najśmieszniejsze??
 Że mam dziś za mało cukru w organizmie i czuję sie STRASZNIE nakręcona :D

Pozdrawiam
Marzena:*

PS. : To nie moja przeróbka :D
 

sobota, 6 kwietnia 2013

*PROLOG*

 Wiecie... w wieku 15 lat myślałam, że jak skończę szkołę to pójdę na studia, założę rodzine.
Nigdy nie myślałam, że tak potoczy się ten mój głupi los
Że matka się mnie wyrzeknie.
Że stracę wszystko.
Jak straciłam wszystko zaopiekował się mną mój ojciec.
Mieszkał on w Anglii.
On też zmarła.
Zaopiekował się mną Paul- brat taty.

Teraz mam 20 lat. Mieszkam z moją BFF Anią, moimi młodszymi siostrami ( Agnes- 16 l. i Suzan - 13 l. ) <opiekuję się nimi od 3 lat, gdy moja mama zmarła) i  pracuję jako stylistka. Powiem wam szczerze, że nie wiem co przyniesie następny dzień.
Wiem tylko tyle, że kiedy chce się coś osiągnąć trzeba w to wierzyć.

I dodatkowe informacje.
Może nie wiecie...ale mam dziecko. Dokładnie dwu letnią - Sophie. Jej ojcem jest...haha...nie powiem...może sami się domyślicie po moim opisie tego...egh

I ostatnie:
Od jutra zaczynam pracę z One Direction :/ Wujek załatwił mi tę robotę za co jestem mu cholernie wdzięczna.


Nazywam się Joanna Caller. A o to moja pogmatwana historyjka :)))

czwartek, 4 kwietnia 2013

Pomysł....

Co byście powiedzieli na to, żebym prowadziła tego bloga dalej, tylko zaczęła pisać inną historię?? Ja i tak codziennie zaglądam tutaj z przyzwyczajenia....więc???
Proszę Dajcie znać!!
Przynajmniej 4-5 komci. Was jest dużo... więc może się uda?? :*

Buziaczki 
Marzena:*

sobota, 16 marca 2013

PODZIĘKOWANIA :*

Kurczę...to już koniec.... zakończyła się historia Jennifer i Dziewczyn z One Direction. Hm.... Podam wam kilka liczb:
Podczas całej naszej wędrówki byliście tu w sumie: 3 709 razy z czego w 3 326 razach z Polski.
 Dziękuję wszystkim, którzy tu zajrzeli. chociaż na chwilę!! A w szczególności dziękuję:

Dziękuję:
 IZCE, nevermindfuck, Natalce- Radocha, Wice - Luluś,

Bardzo dziękuję: 
Oli, Anonimkowi, Pauli,  współautorce bloga - Alex-Oli

Najbardziej Dziękuję, kłaniam się z marchewką i ziemniakiem:
Jewel, Natalce i Misi - Bez was nie byłoby połowy tego co jest. To wy mnie ścigałyście o rozdziały, a zwłaszcza Misa. :*


To do napisania na innych blogach!!:*  Znajdziecie je w zakładce :*

Pozdrawiam 
Marzena :* :*

PS.: Każdy kto przeczyta tą notkę niech zostawi komentarz. Proszę :*

Epilog

...I Sami widzicie...moje życie nie było usłane różami. Ale jak zaczęło się już wszystko układać było idealnie. Miesiąc po ślubie okazało się, że jestem w ciąży. We wrześniu urodziła zdrowe bliźniaczki- Lexi i Kate. Ufam, że tam...wysoko ktoś nad nami czuwa.. Może to nie zupełnie koniec, bo coś może sie stać, ale na razie Do widzenia :*
 KONIEC

Wyłączyłam  komputer i położyłam się na łóżku. Prawie zasnęłam, ale obudziły mnie słodkie głosiki moich dzieci... 5-letniej Kim i 4-letnich bliźniaczek Lexi i Kate oraz głos mojego cudownego męża.
- MAMA!!- wykrzyknęły moje słońca. Otoczyły mnie na łóżku
- Hej dzieciaczki. Co dziś porabiałyście??
- Bawiłyśmy sie z tatą! A Teraz idziemy do Cioci Anity i Wujka Harrego.- wyszczebiotała Kim
- To lećcie! Tylko spokojnie!- wykrzyknęłam za nimi.
- A ze mną to juz się nie przywitasz??- zapytał smutno Loui
- Oj chodź tutaj!- Położył się koło mnie. Usiadłam na nim i zaczęłam go całować.- Witaj kochanie- wymruczałam i szybko zeszłam z niego.
- Jaka ty dowciapna...A co dziś robiłaś???
- Pisałam....
- A co takiego??
- Przeczytaj sam, a ja pójdę zrobić obiad. - Podałam mu laptopa, a sama poszłam do kuchni. Wczoraj zrobiłam farsz na pierogi, a dziś dokończę... Jakoś dwie godziny później Louis podszedł do mnie, podniósł i pocałował.- A to za co??
- Za wszystko! Za to, że jesteś! Że mnie rozumiesz... Że mi wybaczyłaś to wszystko co ci zrobiłem w przeciągu tych kilku lat.
- Oj przestań głupolu. Kocham cie! A miłość wszystko wybacza. Nawet głupstwa i to podwójne!
- Wiem. Bardzo cię kocham!!- Wykrzyknął i wyszedł przed dom. - Horan! Malik!Styles!Payne! Można ruszyć te swoje osiem liter??- zamiast czterech to osiem <niby wyższa matematyka>
- Czego kochanie??- zapytał Hazz
- Chce Wam coś pokazać!- podał laptopa, następnie zjedliśmy obiadek, wysłaliśmy dzieci do moich rodziców i zebraliśmy się u Nas.
- Słuchajcie- zaczął Louis- Minęło już 7 lat od założenia One Direction. Chcę podziękować.Mojej pięknej żonie, że wytrzymuje jeszcze ze mną, moim córeczkom, wam dziewczyny, ale najbardziej Wam chłopaki. Gdyby nie wy... to pewnie byłbym cieciem.- uśmialiśmy si z niego
- Nie będę powtarzał, że dziękuje chłopcom, bo to każdy wie- zaczął Loczuś.- Ale także dziękuję mojej najwspanialszej żonie Anicie, i mojej córeczce Darcy i synkowi Drew.
- Ja chce podziękować - zaczął Li- Mojej żonie-Elenie, która jest chyba najcierpliwsza ze wszystkich. i Moim dwóm synom Ianowi i Paulowi.
- Ja Dziękuję Belli-zaczął Zayn- Za to, że wytrzymuje jako moja żona i moim córeczkom Ninie i Emily.
- A ja podziękuje WSZYSTKIM- zaśmiał się Niall- A w szczególności jedzeniu-  Lili zgromiła go wzrokiem.- Przecież żartuję słońce.- uśmiechnął sie szeroko- Chcę podziękować Lili za to, że wytrzymuje ze mną z Justinem i Margo. Bo to łatwe nie jest. Również dziękuję tej dwójce. Bez nich to niebyłoby to samo.
- Zdrowie!- wszyscy się napili oprócz mnie.
- Dlaczego nie pijesz??- zapytała Bella
- No właśnie...dlatego między innymi chciałam się spotkać. No oprócz Powstania zespołu 7 lat temu jest jeszcze jedna rzecz....- z torby wyciągnęłam USG. I podałam Louisowi- Byłam na badaniach kontrolnych. I jak się okazało jestem w trzecim miesiącu ciąży. - Tommo mnie podniósł i kilka razy zakręcił.
- Jeeej!!- krzyczał
- Oby był syn!- szepnęłam
- Dlaczego?- zapytała Elena
- Bo nie zniosę jego krzyku "To córeczka!!! Mam córeczkę" Jeszcze raz!- powiedziałam to z miną fochniętej pięciolatki., a wszyscy się zaśmiali.... 

I tak o to kończy się moja historia...Znając życie to mogłabym dopisywać tu duuużo...Ale to co mam mi wystarczy!!
Pozdrawiam Was wszystkich
Jennifer Tomlinson :*:*

---------------------------------------------------------------------------
Oto Epilog. Szlak ryczę!! Byłam z Wami pół roku! Według mnie to dużo...Ale co ja się tu rozpisuję???!! Zaraz napiszę podziękowania :*


II część - # 27(ostatni)

Jeszcze Epilog i kończę ten blog. Lecz nie smućcie się! Mam jeszcze kilka blogów w zanadrzu. xD

-----------------------------------------------------------------------------------------------
*Miesiąc Później, a dokładniej -23.12 sobota. Dzień ślubu.*
Godzina 14.00
 Od rana ktoś się koło mnie kręci. Ech...ale w końcu dziś mój wielki dzień! Biorę ślub. Pomyślicie, że to nic dziwnego, ale brzuch zarzyna mnie cały dzień! 
- Nie ruszaj się!- krzyknęła wkurzona Elena. I tak ma do mnie świętą, anielską cierpliwość!- No i gotowe!- Zaraz zleciała sie cała gromada<przy okazji ślubu dowiedziałam się, że moi dziadkowie gadają perfect po angielsku> (czyt. Lottie, Jay, Fizzy, Daisy, Phoebe, moja mama z Kim, Anita, Bella, Lili,  ciocia Kazia, Ciocia Ania, babcia Basia, Babcia Hela, Babcia Lou, Dziadek Lou, Mój tatuś z Maxiem, dziadek Tadeusz, drugi dziadek Tadeusz, Natala, Jewel, Misia, Kicia, Asia, Ania, Vikusia, Pati, kolejna Natalka, Maciek, Marek, Marcin, Mateusz, Łukasz, Tomek, Kasia, Iwona, Ola, Nicola, Wujek Piotrek, Ciocia Viola, Ciocia Edyta, Karola, Agnieszka, Kasia, Wujek Wojtek  i tylko święci wiedzą kto jeszcze).
- Pięknie...Wow...no wyglądasz...<gwizd>- takie o to reakcje było słychać. Byłam ubrana w TO i Makijaż i fryzura TAKA .
- Taaa, taaa...spoko, a teraz przepraszamy, ale ta osóbka śpieszy się na ślub!- Krzyknęła Lili
- Wcale, że nie... spokojnie...może on w tym czasie minie?? CO?? - zaczęłam się wykręcać...i jeszcze tam w żołądku czułam jakbym połknęła III-Wojnę Światową.
- JENNIFER! Raz-dwa. Idziemy!- krzyknęła Anita. Wsadzili mnie do czarnej limuzyny wraz z Lili, Anitą, Eleną i Bellą. Powiem Wam, że trochę mniej się juz stresowałam, ale nadal bardzo....
Dojechaliśmy na miejsce o 15.00. Wyglądało to pięknie!
Wysiadłam z pomocą mojego taty. Weszliśmy do środka... czekał już tam Louis z chłopakami. Wzięłam swój bukiet od Daisy, która razem z Phoebe sypała kwiatki. Mijałam Ławki, a w nich wiele osób. Znanych i nieznanych. Wreszcie doszłam tam, gdzie powinnam być. Mój tata podał moja dłoń Tommo i wyszeptał: Dbaj o nią bo będziesz wąchał kwiatki od spodu.... Moje słońce się uśmiechnęło szeroko do niego. Zaczęła się ceremonia.  Aż w końcu:
-Ja Louis biorę sobie Ciebie Jennifer  za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
 -Ja Jennifer biorę sobie Ciebie Louisie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.-Cały czas patrzyłam mu w oczy. W pewnym momencie złapałam się, że poleciała mi  łza.
- Jennifer przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.- założył mi złoty krążek
-Louis przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.- założyłam mu obrączkę
- Ogłaszam Was mężem i żoną. Możecie się pocałować.- Taa...chyba te słowa były najbardziej wyczekiwane. Połączyliśmy swoje usta w długim pocałunku. 
Po ceremoni wszyscy zaczęli składać nam życzenia. Nasi Dziadkowie zmówili się  i zaczęli w Nas rzucać ryżem. Te ziarenka są takie złośliwe, że wpadły mi za stanik xD
Następnie udaliśmy się do sali, której NIKT nie chciał mi pokazać!! Wszystko robili chłopcy z dziewczynami! Normalnie FOCH :P
Lou przeniósł mnie przez próg. A ja jak to ja zareagowałam śmiechem... Przed wejściem stali seniorzy rodu z chlebem i solą. Moja babcia zapytała
- Jennifer co wolisz? Chleb, sól czy pana młodego??
- To trudne pytanie...- zaśmiałam się..- A tak na serio... Chleb, sól i pana młodego, żeby pracował na niego.- Zjedliśmy chleb z solą, wypiliśmy szampana i rzuciliśmy za sb. <mamy za dużo siły, bo wyleciało 5 metrów w tył UPS...>
Pierwszą piosenką do której tańczyliśmy była to "Przetańczyć z Tobą chce całą noc"- Anny Jantar
    
 - Kocham cię- wyszeptał
- Ja ciebie też słoneczko- pocałowałam go lekko w usta.
Była około 12.00 . Wstałam od stołu i podeszłam do orkiestry i przejęłam mikrofon.
- Hej... Jak wszyscy dobrze wiedzą. Mój najdroższy mąż obchodzi 24 grudnia urodziny. Kochanie wszystkiego najlepszego. Zdrowia, szczęścia, miłości i cierpliwości do tej bandy. - wszyscy się zaśmiali.- Prezent ode mnie ten główny dostaniesz później. A teraz... orkiestra...grajcie!
 

 Każdy potrzebuje inspiracji
Każdy potrzebuje piosenki
Pięknej melodii
Gdy noce się dłużą
Ponieważ nie ma gwarancji
Że to życie jest łatwe

Kiedy mój świat się rozpada
Kiedy żadne światło nie może przełamać ciemności
Wtedy ja, ja
Ja patrzę na ciebie
Kiedy fale zalewają brzeg
I nie mogę już znaleźć mojej drogi do domu
Wtedy ja, ja
Patrzę na ciebie

Kiedy patrzę na ciebie
Widzę przebaczenie
Widzę prawdę
Kochasz mnie za to kim jestem
Tak jak gwiazdy trzymają się księżyca
Właśnie tam, gdzie należą
I wiem, że nie jestem sama

Kiedy mój świat się rozpada
Kiedy żadne światło nie może przełamać ciemności
Wtedy ja, ja
Ja patrzę na ciebie
Kiedy fale zalewają brzeg
I nie mogę już znaleźć mojej drogi do domu
Wtedy ja, ja
Ja patrzę na ciebie

Pojawiasz się po prostu jak marzenie dla mnie
Jak kolory w kalejdoskopie, które mnie otaczają
Wszystko czego potrzebuję,
Oddech, którym oddycham
Czy ty nie wiesz, jesteś piękny
Taaaak

Kiedy fale zalewają brzeg
I nie mogę już znaleźć mojej drogi do domu
Wtedy ja, ja
Ja patrzę na ciebie, ja patrzę na ciebie
Taak, taak, ooooo

Pojawiasz się po prostu jak marzenie dla mnie 

Wszyscy zaczęli bić brawo, a Lou wstał, szybko do mnie podbiegł i pocałował...długo i namiętnie...
- A teraz proszę państwa czas na zabawę!- wykrzyknął Stasiu-mój wujek, ale on jest zajebisty! I w ten o to sposób zaczęły się oczepiny...

Około 4.00 Wszyscy się ulotnili, a my pojechaliśmy do hotelu. Weszliśmy do pokoju całując się...a co dalej się stało, chyba nie muszę mówić...prawda???

----------------------------------------
No...Napisałam się przy tym rozdziale...Został jeszcze Epilog...I podziękowania...Ale to chyba jutro :P

Pozdrawiam
Marzena :*     

II część - #26

*Oczami Louisa*
Obudziłem się i lekko przeciągnąłem, ale uważałem na piękną brązowo-włosą dziewczynę. Tak ją kocham, a tak zraniłem. Przez moje głupstwo mogłem nigdy więcej jej nie zobaczyć jak i mojej córki.
Poczułem jak się przeciąga. Podniosła głowę do góry i popatrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami.
- Witaj słońce - uśmiechnęła się słodko
- Hej kochanie- pocałowałem ją. Jej ręka niebezpiecznie zjeżdżała na dół. Nie mogłem się ruszyć! Co ona ze mną robi?! - te myśli caaały czas chodziły mi po głowie.
- Hmm... na co masz ochotę?- zapytała patrząc mi w oczy... W tej chwili to jedynie na ciebie...
- A co masz na myśli??
- Śniadanie kochanie.... Chyba, że ubieramy sie i idziemy do moich rodziców , zabieramy małą do domu, dzwonimy do Jay zapraszamy ją na kolacje z dziewczynkami, moi rodzice , chłopcy i dziewczyny też przyjdą. Zrobimy jedzenie. Powiemy im o zaręczynach. Oni pogadają. Pójdą, posprzątamy i pójdziemy spać- powiedziała z cwanym uśmiechem... Nawet podoba mi się to wszystko, ale końcówkę zmienimy...

*Oczami Jennifer*
Ubraliśmy się i tak jak mówiłam poszliśmy do moich rodziców. Zabraliśmy małą i zaprosiliśmy ich na kolacje. W drodze do sklepu obdzwoniliśmy chłopaków i dziewczyny. Na samym końcu zadzwoniliśmy do Jay.
- Dzień dobry!!- przywitałam się 
- Oj..Dobry, dobry- roześmiała się serdecznie
- O co chodzi??
- NIc... tylko w gazecie jesteście z Lou na pierwszej stronie. Ale pięknie wyglądacie!!
- Oj...Trzeba kupić ją. Ale ja w pilnej sprawie... Jay słońce przyjedź z dziewczynkami dziś na kolacje. O 17.
- Z przyjemnością. To ja kończę. Muszę najpierw je znaleźć w centrum handlowym- jęknęła na co się zaśmiałam
- Ok. papa.- Zakończyłam rozmowę wybuchając jeszcze większym śmiechem.
- Co się słońce stało??- zapytał zdezorientowany Tommo
- Twoja własna matka zgubiła swoje córki w centrum handlowym.
- Miło...- Wjechaliśmy na parking. Moje kochanie wyciągnął wózek Kim, a ja ją włożyłam do niego. Wzięliśmy wózek na zakupy i weszliśmy do Tesco...
*2 godziny później*
WRESZCIE W DOMU!
 Kupiliśmy baaaardzo dużo jedzenia i picia. A dodatkowo znaleźli się paparazzie. Ech... Położyłam małą do łóżeczka, a my zaczęliśmy robić jedzenie. 
Po kolejnych kilku godzinach mieliśmy prawie wszystko gotowe:
  1. Sałatka Jarzynowa
  2. Sałatka Gyros
  3. Ciasto Marchewkowe (a jakże inaczej??)
  4. Szarlotka
  5. Biała kiełbasa po staropolsku
  6. Sajgonki
  7. Wędliny
 Kuchnia pokręcona, bo i Polska i Azjatycka i Angielska(Sałatka Gyros), każdy coś tu znajdzie dla siebie.

Ułożyliśmy wszystko pięknie, ślicznie, przebraliśmy się (ja w TO) i o 17.00 zjawiła się cała ferajna. Usiedliśmy przy stole i zaczęłam swoją mini przemowę
- Razem z Lou chcielibyśmy coś ogłosić...- zaczęłam, ale mi przerwano
- Jesteś w ciąży- wykrzyknął Hazza
- Nieee w każdym razie o tym nic nie wiem. 
- to nie wiem- opuścił głowę, a każdy się uśmiał.
- Pragniemy wszem i wobec ogłosić, że za niedługo ta o to kobieta będzie nazywała się Jennifer Tomlinson.- wyszczerzył się Tommo. Dziewczynki podleciały do mnie i zaczęły ściskać, następnie Dziewczyny i obydwie Kobiety
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!- Przytuliła mnie Jay
- Ja też córciu!- I we trzy stałyśmy w uścisku, aż "ktoś"(czyt. Zay, który bawi sie od niedawna w fotografa) zrobił zdjęcie i wstawił na TT z podpisem"Matka, córka i Teściowa... Pozazdrościć takich kobiet @Louis_Tomlinson i @Michel_Oficiall "
Kiedy One odeszły, naskoczyła na mnie pozostała piątka(mój tata i chłopcy) Gadali jeden przez drugiego.
Z tego co wysłuchałam i wyłapałam, to mój tata już zamówił sale na za miesiąc, i następną za dwa miesiące. Że biorąc pod uwagę pomoc, świadkiem Lou będzie Liam, moją będzie Anita. Tak dyskutowała cała hałastra, a ja z moim narzeczonym siedzieliśmy na sofie przytulając się i od czasu do czasu szepcąc czułe słówka....
-------------------------------------------------------------------------------
Moje motto :